29 listopada 2008

nie do końca udana wycieczka w Walię i odnalezienie "tandula"

Chcieliśmy zabrać Ciocię Karolę na wycieczkę w Walię i wjechać z nią kolejką parową na szczyt najwyższego wzniesienia w tym rejonie czyli Snowdon...niestety okazało sie ,że akurat w tym dniu kolejka jest zamknięta :( bardzo rozczarowani pojechaliśmy na "objazdową"wycieczkę po północno-zachodniej części parku narodowego Snowdonia....nie wiem czy nam uwierzycie,ale nawet zdjęć żeśmy nie zrobili na tej wycieczce :(

Na pocieszenie napiszę tylko,że jeszcze tam wrócimy i to z Ciocią Karoliną!!!!

A teraz bardzo ważne ogłoszenie o odnalezieniu "tandula"!!!!

W czwartkowe popołudnie zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach jeden z mieszkańców zosiowego zoo-kangur zwany dalej(i wcześniej) "tandula".Akcja poszukiwawcza objęła swoim zasięgiem zarówno dół,jak i górę naszego domu.Niestety po zaginionym członku naszej,jakże wielogatunkowej społeczności, nie było śladu.Zaczęliśmy nawet podejrzewać,że zwierzę zostało albo porwane przez ufoludków albo pożarte przez współmieszkańca drapieżnika.Tej ostatniej ewentualności jednak nie chcieliśmy brać serio!
Na szczęście dla wszystkich,a w szczególności dla "tandula" nasz torbacz został odnaleziony przy okazji szykowania się do wycieczki na Snowdon.Okazało się,że KTOŚ(ciągle nie wiemy kto ;) )wsadził go do termosu na zosiakową butelkę.Radość z odnalezienia była przeogromna!!!!Zosia zaginionego wycałowała,dała mu jeść i pić,a następnie postawiła na warcie na parapecie na czas naszej nieobecności.




Fotka na rozstanie....

28 listopada 2008

Zosiowe prywatne ZOO

Kluseczka dostała przyspieszony prezent urodzinowy od Dziadków Z.-jednocześnie z przybyciem paczki zamieszkały w naszym salonie: lwy,tygrys,puma,tangula(kangur),olka(orka),delfin,foki,żyrafa,miś,pimwi mama i malutki,kilka papug,sów i innych tukanów :)
Zosia dostała całe ZOO-co prawda okazało się,że tak jak w piosence o Noem i arce,nie wszystkie zwierzęta się zmieściły i niektóre czekają na program poszerzania gatunków ale już teraz mamy przednia zabawę i za to bardzo Dziadkom dziękujemy-prezent trafiony w dziesiątkę!!!!
Wiemy też,że nasza córka preferuje ogrody zoologiczne bez barier i krat.Wszystkie płoty i inne ogrodzenia po pięciu minutach zabawy usunęła i tak:żyrafę najpierw jadł lew z tygrysem,następnie odżyła i zjadł ją miś,foki były razem na wybiegu na wyspie wraz z zebrami,po chwili wszystkie zwierzaki kąpały się w basenie dla orki,delfina i fok a na koniec poszły "hopsi" w basenie,na dachu domu,a również na stoisku z przekąskami.Ciocia Karola nie chciała zbyt długo bawić się w zoo z Zosiakiem-czemu? ....Ano zdradzę,że ciocia bardzo(!) lubi mieć wszystko poukładane i w odpowiednim porządku a Kluseczka raczej nie w ta stronę chciała się bawić :)






26 listopada 2008

anatomia według Zosi...

....czyli informacje o najbardziej potrzebnych częściach ciała :)
nasza pociecha jak każdy 2latek wie,gdzie ma oczy,uszy,nos,brodę,ręce i tym podobne członki.Poza tym ostatnio nas zaskoczyły(wraz z ciocią Karolą),bo po powrocie z pracy usłyszeliśmy jak Zosia mówi i pokazuje,w którym miejscu ma mózg,serduszko(i jak ono bije),a także,że jelita są niżej i właśnie "tu".Mało żeśmy nie padli z dumy.Laury za proces edukacyjny należą się cioci Karoli :)
Co prawda ciocia niedługo wyjeżdża ale mamy nadzieję,że zdąży jeszcze powiedzieć Zosiaczkowi o położeniu nerek,wątroby i trzustki ;)

24 listopada 2008

głupawka

"głupawka pospolita"-tak można nazwać stan,który nam ostatnio towarzyszy :)objawia się on niekontrolowanymi wybuchami śmiechu,radosnymi pląsami,gilgotkami,dziwnymi pomysłami i tym podobnymi wydarzeniami.Tego wieczoru padło na głupawkę z przebieraniem w ciociowy płaszcz :)
poniżej kilka szalonych scen,które udało się utrwalić






23 listopada 2008

Oliwka i kradzież buziaka

niedzielny poranek powitał nas wichurą i deszczem (bardziej adekwatne jest chyba określenie,że "żabami rzucało")...nie mieliśmy ochoty wystawić nawet nosów za drzwi ciepłego domku...za to popołudniu przyjechali do nas goście:ciocia Gosia (Groszkotatowa kuzynka),wujek Sahrwar i ich malutka córeczka Oliwka :)Ale było wesoło!
Zosia jak zawsze podzieliła się z kuzynką zabawkami i nawet swój kocyk jej pożyczyła do spania,a wujkowi w końcu udało się skraść Zosiakowego buziaka :)Oliwka jest już bardzo duża i nie lubi być w jednym miejscu,więc zaczęła raczkować,bardzo sprawnie jej to idzie :)




22 listopada 2008

ucz się ucz ;)

nigdy nie jest za późno na naukę....a kto pyta,ten podobno mniej błądzi :)
Okazało się zupełnie przypadkiem,że moja szanowna siostra zwana dalej Wiesią vel Talolą,nie wiedziała jak wygląda i co to jest tapir!!!!!!Jako lekarze medycyny nieludzkiej oraz rodzice najmłodszego w rodzinie wielbiciela(a raczej wielbicielki) zwierzaków wszelkiej maści i wielkości,nie mogliśmy pozostawić cioci w takiej niewiedzy i...ponownie odwiedziliśmy ZOO :)Kluseczka oczywiście była wniebowzięta i z zapałem pokazywała Wiesi coraz to inne zwierzaki.Pragniemy uprzejmie donieść,iż ciocia już wie jak wygląda tapir i ,że nie jest to jak podejrzewała gatunek ptaka.Przebojem tej wizyty stały się żyrafy,słonie(tudu),pingwiny(pinwi), małpy :)oraz najnowsza atrakcja naszego ogrodu-MAŁY NOSOROŻEC !!!!!!(urodził się we wrześniu i dopiero zaczyna pokazywać się publicznie)
Zastanawiamy się poważnie nad złożeniem wniosku o honorowe obywatelstwo w zoo dla Zosiaka,tak chętnie i często tam chodzi.




20 listopada 2008

i po kocie...

Stefan powrócił na łono właścicieli a Zosia pożegnała go ze łzami w oczach i wołaniem..."ciocia,Igor....tot...tu...!!!!" nawet kolorowanki nie pomogły poprawić nastroju,na szczęście jest u nas ciocia Karola(Talola) i Kluseczka wykaorzystuje ten stan rzeczy na każdym kroku :) czytanie,wspólne wylegiwanie się w łóżku,bieganie,zabawy,śpiewania i tańce...na tym upływa nam ostatnio czas:)

17 listopada 2008

ciągle w temacie kocim...

Stefan zadomowił się u nas na dobre i zastanawiamy się czy w ogóle go oddamy cioci Magdzie i wujkowi Igorowi jak wrócą....
dodatkowo Zosia postanowiła wypróbować Stefkowy transporter!mieści się prawie w całości!!!!!Gdy nasza pociecha sprawdzała jakim sposobem najlepiej się wpasować w nosidło,my jako dorośli,poważni i odpowiedzialni członkowie rodziny Groszkoforów pękaliśmy ze śmiechu i z całych sił zachęcając ją kibicowaliśmy....
nikt przecież nie mówił,że jesteśmy normalni :D





nalot!

goście to nasz specjalność!!!!
obecnie na stanie mamy Ciocię Karolinę zwaną potocznie Wiesią oraz Wuja Łukasza :D
wujek o tym,że ciocia też leci dowiedział się stojąc w kolejce do wejścia na pokład samolotu...to się nazywa zaskoczenia i miła(przynajmniej my tak myślimy) niespodzianka dla Wujka :) bo,że dla nas to bardzo miła wizyta to nie muszę nawet pisać.
Kluseczka ma kompanów do zabawy a my miłych gości:)
z racji bardzo angielskiej pogody na powitanie zamiast wyruszyć na spacer po górach i dolinach Snowdonii pojechaliśmy do akwarium.Wszelkiej maści i wielkości ryby,żółwie,żaby,rekiny i płaszczki okazały się bardzo interesującymi stworzeniami dla Zosiaka...przy każdym nowym zbiorniku wydawała z siebie okrzyki zadziwienia i radości.Tylko wydry się prze dnami pochowały i nie mogliśmy ich nigdzie znaleźć...cóż może następnym razem się nam uda je spotkać.


 
 
 
 
Posted by Picasa

13 listopada 2008

Stefan na półkoloniach

pisaliśmy już o planowanej wizycie kota Stefana :) teraz stało się to rzeczywistością i mamy go u siebie w gościnie :)
Zosia jest w siódmym niebie...Stefan też nie jest chyba z tego powodu zbyt nieszczęśliwy.Prawdą jest,że pierwszy dzień u nas miał oznaki opuszczenia przez właścicieli ale troskliwa opieka Zosiakowa szybko smutek z pyska przegnała i teraz razem psocą i figlują :)




8 listopada 2008

tot

Zosiak chyba pójdzie w ślady rodziców...ostatnio jej ulubiona książką jest atlas dermatologiczny chorób kotów :) siada przed nim i na każdej stronie opisuje co dany "tot" ma chorego : a to nosss,a to oczko,a to jeszcze buzię albo nawet niogę ....biedne te koty książkowe!Nasza pociecha ma jednak lekarstwo na wszelkie dolegliwości -buziaczek i "juźźź"....

dzisiaj sobota i znowu mamy w domu kota :)
sąsiedzki czworonóg zawitał do nas z krótką wizytą :) Zosia poczęstowała go kozim mleczkiem,pogłaskała i puściła wolno....kocisko jednak najchętniej zostało by u nas na dłużej...wcale nie miał ochoty wyjść...

w temacie kotów to jeszcze nie koniec kocich wpisów!we wtorek przyjeżdża do nas na przechowanie dobry znajomy Groszkoforów -kot Stefan :) już się nie możemy doczekać,a Kluska codziennie po kilka razy wyciąga z szafki stefanową miseczkę i już jest gotowa na jego przybycie :)

 
 
 
 
Posted by Picasa

4 listopada 2008

1szy listopada

nostalgicznie jakoś się zrobiło...październik już minął...liść-opad postępuje...
mimo,że wszyscy bliscy są pochowani gdzieś daleko odwiedziliśmy polski cmentarz w Newark,jest to z tego co wiemy największy cmentarz wojskowy Polaków na Wyspie.Tu pochowani są prezydenci Rp na emigracji,do niedawna złożone było ciało generała Sikorskiego i cała rzesza naszych Żołnierzy walczących tutaj za "wolność naszą i waszą..."Budujące,że mimo okropnej,iście listopadowej pogody można było dostrzec ślady obecności naszych rodaków na grobach.Świece,kwiaty,wieńce....trochę polskiej atmosfery tak daleko od niej...

 
 
 
 
Posted by Picasa