29 lutego 2008

pamiątki z wakacji ;)

Co prawda nasze "wakacje" trwały krótko,jednak bardzo intensywnie ten czas spędziliśmy...powroty do domu zawsze są miłe tym bardziej,że już niedługo i my będziemy mieli Gościa(ale o tym kiedy indziej-jak Gość się zmaterializuje w Chester).

Oki doki miało być o pamiątkach z wakacji...Zosiak z wyjazdu do Kumpelek przywiozła sobie...no nikt nie zgadnie,co?!?!? KATAR !!!!! nie wiemy czy to w ramach umacniania przyjaźni polsko-niemieckiej,czy może z innego jakiegoś powodu ale katar na dobre się u nas zadomowił(widocznie angielska pogoda mu służy) i zamiast iść sobie gdzie pieprz rośnie męczy Robaczka niesamowicie i spać nie daje.Na domiar złego do kataru dołączyła się znajoma zwana "gorączką" no i Zosia jest ogólnie nieswoja i przejawia minimalne chęci do czegokolwiek związanego z życiem :(

25 lutego 2008

następnego dnia..







Groszkofory zostały w komplecie sfotografowane ,a mamie Jance katedralne wieże na głowę weszły...
















w dobrym towarzystwie czas szybko płynie i nie chcąc go tracić wyruszyliśmy na wycieczki do katedry w Kolonii(dziwni ci Niemcy nazywają ją DOMem?...czy tam ktoś w środku mieszka..?)
a póżniej na dłuuuugi spacer nad Renem w Dusseldorfie-tam w końcu można było dowoli się wyszaleć i biegać i nikt nie krzyczał,że mamy być ostrożni ;)








Lot pod kierunkiem nawigatora Zosi zakończył się szczęśliwym lądowaniem :)A następnego dnia radosnym i czułym powitaniom nie było końca...Wyjawię Wam w sekrecie,że nasza wizyta jest przede wszystkim towarzyska:)Refiner nasz malutki odwiedza bowiem swoją NAJLEPSZą KUMPELKę-Alicię !!! i jej siostrzyczkę Colleen :)



Posted by Picasa

Zosiak podróżniczy

 


co robi Zosiak przytulając się niemalże do szyby na lotnisku???
odpowiedż jest prosta - nie może się doczekać kiedy w końcu wpuszczą ją do samolotu!!!już za chwileczkę już za momencik i będziemy startowali :)
Posted by Picasa

20 lutego 2008

ciąg dalszy...

Zosiaka cechy charakterystyczne podane zostały czyli kolej na nas.
Groszkofory większe:)
Tomek-tata zwany czasami Łosiem w dodatku gumowym(tego określenia wyjaśniać dalej nie będziemy,należy przyjąć do wiadomości i kropka:P) uwielbia wycieczkowanie-z resztą Groszkoforów na pokładzie ma się rozumieć!W czasie wolnym od zapewniania nam godziwego bytu to właśnie robimy najczęściej-WYCIECZKUJEMY sobie.Groszkoforowy Tata ma kilka miłości...trwającą najdłużej jest chyba muzyka pisana na wszelkie możliwe sposoby.Najulubieńsza to taka określana przez Groszkoforową Mamę mianem "muzyki dla ludzi o nieprzeciętnej wrażliwości muzycznej"-niektórych kawałków z płytoteki Tomka przeciętny słuchacz nie jest w stanie docenić ;)
Śmiem twierdzić,że na pierwszym miejscu króluje jednak niepodzielnie Zośka.

Mama Groszkoforowa-Janka,niech nikt nie waży nazywać jej inaczej bo ciska wtedy gromami(szczególnie należy wystrzegać się zdrobnień typu Janeczka!!!) jak sama czasami o sobie mówi pretenduje do bycia świętą Janiną od Tomasza.Cierpliwości i opanowania ciągle się uczy na kursach porannych i wieczorowych :)
Życie z takim Łosiem do najłatwiejszych nie należy ale za to na 100% nie mogę powiedzieć żeby było nudne...co to to nie!
Starsze Groszkofory dwa to weterynarze...Tomek spędza czas głównie w rzeżnianych zagrodach w towarzystwie owieczek,krówek i świnek,a Janka "robi w drobiu"-przez ostatnie kilka ładnych miesięcy była kurakiem domowym :P
teraz nadchodzi czas powrotu do zwierzaków.

Cecha główna Groszkoforów -SPRAWIANIE NIESPODZIANEK !!!!-od tego jesteśmy w jakiś sposób uzależnieni.Kochamy wszelkiego rodzaju miłe niespodziewajki sprawiać,więc niech się strzeże kto może bo nie wiadomo kiedy i na kogo padnie nasz pomysł :)

Nazwijmy te kilka zdań powyżej mianem wprowadzenia.Od teraz tylko aktualności z życia Groszkoforów.

18 lutego 2008

przedstawiamy się :)

My...Groszkofory...jest nas trójka (tak zwana "mieszana")
zaczniemy od najmniejszego przedstawiciela gatunku-Zosi :)
Jaka Zosia jest widać na fotkach poniżej.Poza wyglądem anielskim-jak twierdzą niektórzy-jest jeszcze najkochańszym naszym Robaczkiem,Refinerem(nie mylić z reniferem!) oraz najmilszym Tygrysiem i Kluską w jednej osobie.Dni zosiakowe polegają na odkrywaniu tajemnic wszechswiata.A wszechswiat niezmierzony jest więc i odkryciom nie ma końca,a każde jeszcze bardziej zadziwiające jest :)

 
Posted by Picasa

Początek

Na początku był chaos...I trwa!!!!!!!!!!

Trwa sobie w najlepsze.

I oby tak dalej:)

Na otwarcie sezonu - Zośka w wariacji c-moll