29 października 2008

pomagier

wydarzenie nie lada dzisiaj w Groszkoforowej kuchni:)
Zosia po raz pierwszy z życiu robiła z Groszkomamą kruche ciasteczka!!!!!!Spisała się Kluseczka na medal,wybierała foremki,wycinała kształty ciasteczek,smarowała je roztrzepanym jajem ...i cierpliwie czekała aż się upieką i wystygną :)Teraz oczywiście siedzi sobie wygodnie na fotelu ogląda bajkę i chrupie...no nie zgadniecie co????....WŁASNORĘCZNIE ZROBIONE CIASTECZKA!!!!Dodam tylko jeszcze,że nawet kuchnia pozostała w jako takim porządku a bynajmniej nie ma w niej śladu,że urzędowała niespełna dwuletnia dziewczynka!!!!





28 października 2008

a ja rosnę i rosnę....

Kluseczka ostatnio bardzo nam dorośleje...zaczynają się też poważniejsze problemy typu:tego właśnie nie ubiorę,wcale nie będę nosiła pieluchy itp....Zauważa również nasza pociecha,że golaskowa mama różni się od golaskowego taty,a golaskowa Zosia od rodziców tym bardziej :)Ciekawią ją części naszej garderoby i zakłada je w niekoniecznie przewidzianym celu na poszczególne członki ;)Najbardziej chyba intryguje Tygrysia ubieranie przez Groszkomamę stanika i o to co podpatrzyliśmy w czasie jednej z kąpieli ....


słówka

nastąpił gwałtowny rozwój Zosiowego słownika :) co dzień mamy nowe słówko albo kilka.Trudno czasami się zorientować jaki to ma być wyraz ale zaraz Tygrysiu leci nam Rodzicom-O-Małym-Rozumku na ratunek i powtarza dany wyraz tak długo aż w końcu zakumamy czaczę :)Ostatnio na przykład Zosia wprawia się w liczeniu i nie jest to zwykła matematyka!według niej najpierw jest "raz" później "pięśććććć" a następnie "osiemśćććććććć"...oj mamy z nią teraz wesoło.Nieustannie też,słysząc przelatujące samoloty powtarza "molo,baba,tu,Zosia"czyli-babcia ma przylecieć tutaj do Zosi samolotem.Nawet smoczek ma od kilku ładnych dni swoją nazwę w zamian za gest w języku zosio-migowym,istnieje pod określeniem "moććć".Jeszcze jedna słowna sprawa,którą chcemy się pochwalić to to,że po długim czasie niezrozumiałych zbitek sylabowych teraz Zosiak potrafi już bardzo ładnie powiedzieć Gabrysia i w końcu wiemy,że tą właśnie kumpelkę ma na myśli :)Jak dotąd mamy dosyć tylko jednego słowa w wykonaniu naszej pociechy...misiuuuuuuuuu...najchętniej zamieszkałaby przed telewizorem i nie robiła nic innego jak oglądała na zmianę misia Colargola i Uszatka,jedno tak krótkie i niewinne z pozoru wyrażenie może czasami Groszkorodziców do białej gorączki doprowadzić,oj może....

22 października 2008

gdy nie ma rodziców ...choćby na chwilę ;)

gdy dzieci są cicho to znak,że coś kombinują...TO ŚWIĘTA PRAWDA!!!!! dzisiaj po kąpieli Zosia została sam w babciowym pokoju czytając książeczki na dobranoc podczas gdy Groszkotata kończył się kąpać a Groszkomama zeszła do kuchni po mleko dla KLuseczki...cisza była nieprzenikniona...a po chwili tylko kluseczkowe"tatuśśśśśśśśś..." i jak oboje Groszkorodzice się pojawili ...to zobaczyli Zosiaka w wersji "skremowanej" ;D nasza pociecha podpatrzyła chwilę wcześniej jak jej kremuję pupę i jeszcze pewnie przypomniała sobie,że można też kremować buzię...no i efekt tego kojarzenia prezentujemy poniżej....



21 października 2008

pod pierzyną

Zosiak po powrocie z Polski jest już dużą dziewczynką i zamiast spać jak do tej pory w pierdziworku (śpiworku) od przyjazdu śpi już pod kołdrą!!!!chcieliśmy oczywiście kupić dziecięcą kołderkę ale okazało się,iż w większości sklepów są albo niemowlęce albo o wymiarach:200x130cm....tym sposobem Zosia śpi pod złożoną na pół ogromną kołdrą dziecięcą i tylko jej głową wystaje...wygląda jak pod wielką puchową pierzyną a la' ciocia Wiesława ;D


20 października 2008

znowu mamy opóźnienie...

no tak to jest jak się Groszkofory na wycieczkę do Rodzinki wybiorą :)fajnie było ale bardzo krótko...Zosia nie zdążyła się nacieszyć obecnością wszytkich bliskich a już trzeba było wracać :(cieszymy się,że udało się nam załapać na "złotą polską jesień" :)))
fotki z pobytu tutaj :
na chwilkę w Polsce :)

5 października 2008

imprezowy weekend

długi i intensywny był ten weeekend :)najpierw Kinderbal u Kingi z okazji jej 3cich urodzinek,a później drugie przyjęcie urodzinowe na okoliczność Roczku Gabrysi !!!!
Jubilatki spisały się na medal w dmuchaniu świeczek przy wtórze "sto lat"...Zosi wersja to oczywiście "tola tola nie ma "(rozśpiewało nam się dziecko niemożliwie,sto lat weszło na stałe do jej repertuaru...dobrze,że niedługo kolejne urodziny :) ).
Były pyszne torty,same smakołyki,dużo śmiechu i tańców,radości ile tylko mogło pomieścić się w czterech ścianach domów...po imprezach zaś bardzo zmęczone dzieci wróciły do swoich domów,łóżeczek i zasnęły bardzo mocnym zasłużonym snem :)
KONIEC ;P






2 października 2008

Tata wyjechany...

Zosia zaczyna przejawiać zainteresowanie obecnością rodziców lub ich brakiem.Szczególnie mocno jest to widoczne w porze kładzenia spać.Groszkotata musiał wyjechać w tym tygodniu do pracy w dość mocno odległym od nas Lincoln i nie może wracać na noc do domu.Kluseczka jest z tego powodu trochę smutna.Przed snem pyta o "tatuu" i prosi o śpiewanie "aaaaaaaaaaaa".Dzisiaj za to przyniosła swoich łóżeczkowych przyjaciół na dół i ułożyła ich do "hopsi" czyli spania na schodach...dlaczego nie mam pojęcia...a może to forma wyrażenia tęsknoty za Groszkotatą...???Wiem za to,że sama położyła się koło zwierzątek i też robiła "hopsiii".



P.S.obrażenia na buzi są skutkiem wcześniejszego rysowania mazakami :)