"Basia...pisiu...pisiu...nio..."taka była odpowiedż na pytanie co robi :)
31 sierpnia 2008
pierwszy Zosi list do cioci Basi :)
w nawiązaniu do poprzedniego wpisu nie pozostaje mi nic innego jak wkleić w groszkobloga list,który Kluseczka wczoraj napisała do cioci Basi :)
"Basia...pisiu...pisiu...nio..."taka była odpowiedż na pytanie co robi :)
"Basia...pisiu...pisiu...nio..."taka była odpowiedż na pytanie co robi :)
30 sierpnia 2008
Kluska zbieranie jabłek i Basia Basia
Hurrrra!!!!!!W końcu znaleźliśmy prawdziwe owoce a nie takie foliowane i to jeszcze w dodatku pokrojone w kawałki i obrane...brrrrr!Byliśmy dziś niedaleko Chester w jednym z tak zwanych farmer shop-czyli czymś pomiędzy sklepem ogrodniczym a naszym zwykłym warzywniakiem :)te Angole to dziwny naród!Jeśli czegoś nie "upolują" w supermarkecie to znaczy,że się nie nadaje do jedzenia-no oczywiście nie wszyscy są tacy i chwała im za to,że się wyróżniają!Nie mniej w owym sklepie można było samemu pobuszować po sadzie i zebrać śliwki i jabłka(na gruszki Groszkomama będzie musiała jeszcze ze dwa tygodnie poczekać bo strasznie zielone i twarde jeszcze są-wiem bo spróbowałam!).Cieszyliśmy się jak dzieci i najpierw przeprowadziliśmy szeroko pojętą degustację owych owoców a chwilę później narwaliśmy śliwek i jabłek do domu :)



teraz ciąg dalszy na zupełnie inny temat :)
Słownik naszej pociechy poszerza się z dnia na dzień.Zagościły w nim nowe słówka i zarazem nowe osoby jak na przykład "wuja" oznaczające jak się każdy domyśl wujka.Wuja występuje w różnych kombinacjach słownych-najczęstszymi są:Bambuuu < :) >,miaui Kinga,Ewa.Od wczoraj jednak Zosi najlepszym słowem stało się "BASIA"....Żeby nie było,że dorabiamy ideologię do tego co nasze dziecko wyprawia należy dodać,że Kluseczka doskonale wie kto to jest Basia bo wczoraj oglądała zdjęcia z rodzinnej imprezy Krejzoli ;)i właśnie tam ciocię Basię widziała i zapamiętała.Dziś natomiast w kółko i na okrągło powtarzała "Basia,Basia".Gdy zapytaliśmy Zosiaka o co chodzi dodała "auuu" i "tu"...w potocznym tłumaczeniu rozumiemy komunikat przekazany przez Zosię jako:CIOCCIA BASIA MA PRZYJECHAĆ DO NAS DO DOMU DO ZOSI AUTEM :)
nie wiem co na to Ciocia ale...dzieciom się nie odmawia :)
no i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa dotycząca Basi ->popołudniu Kluska pisała list do Cioci,dodam,że była tą czynność pochłonięta do granic możliwości.Postaram się ów list do adresatki niedługo przesłać.Niestety nie mam pojęcia co w nim nadawca zawarł :)
poniżej ciocia Basia z Haneczką
teraz ciąg dalszy na zupełnie inny temat :)
Słownik naszej pociechy poszerza się z dnia na dzień.Zagościły w nim nowe słówka i zarazem nowe osoby jak na przykład "wuja" oznaczające jak się każdy domyśl wujka.Wuja występuje w różnych kombinacjach słownych-najczęstszymi są:Bambuuu < :) >,miau
nie wiem co na to Ciocia ale...dzieciom się nie odmawia :)
no i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa dotycząca Basi ->popołudniu Kluska pisała list do Cioci,dodam,że była tą czynność pochłonięta do granic możliwości.Postaram się ów list do adresatki niedługo przesłać.Niestety nie mam pojęcia co w nim nadawca zawarł :)
poniżej ciocia Basia z Haneczką
zebarka show :D
miało być już dawno temu w Zosiowym pamiętniku ale mamy poważną obsuwę z publikacjami .....
filmik ze spotkania KUZYNA KREJZOLA & KUZYNEK KREJZOLEK (ORAZ PRZYSPOSOBIONYCH) :)
co prawda obiecałam,że wyślę to na Youtube,ale co tam,u nas będzie na Groszkoforach.....
w rolach głównych: Adaś W.(człowiek-orkiestra) oraz Zeberka (1szy tancerz)
niestety przez przekierowanie na groszkofory2 bo coś szwankuje z ładowaniem filmików :(
filmik ze spotkania KUZYNA KREJZOLA & KUZYNEK KREJZOLEK (ORAZ PRZYSPOSOBIONYCH) :)
co prawda obiecałam,że wyślę to na Youtube,ale co tam,u nas będzie na Groszkoforach.....
w rolach głównych: Adaś W.(człowiek-orkiestra) oraz Zeberka (1szy tancerz)
![]() |
| zeberka show |
niestety przez przekierowanie na groszkofory2 bo coś szwankuje z ładowaniem filmików :(
26 sierpnia 2008
sierpniowy długi weekend...czyli Zosiak powraca do Yorkshire
Zosia powróciła (z wizytą tylko co prawda) do Yorku i okolic :) U nas długi weekend i czas odwiedzić znajome miejsca,a że dodatkowym bonusem miejsc są ciocia Magda,wujek Igor no i oczywiście kot Stefan ,to wiadomo,że z największą przyjemnością do Yorkshire jeździmy.Było świetnie,tylko kot pewnie ma inne zdanie na ten temat bo Zosiak nie odstępował go prawie na krok.Atrakcją była oczywiście wycieczka na klify do Flamborough Head(gdzie Zosia jeszcze na dwa dni przed urodzeniem,w Groszkomamy brzucholu zamieszkując,puszczała latawce i wcale nie chciała się urodzić!).Nawiasem pisząc Kluska na klifach...to jest dopiero wyzwanie-kto będzie szybszy-uciekający czy ścigający?!?
W niedzielę za to pojechaliśmy puszczać latawce na wrzosowiska.Cudownie tam teraz wszystko wygląda(:P -teraz już chyba po polsku to zdanie brzmi? :) )...wszędzie kwitną wrzosy i jest fioletowo-zielono,nic tylko rozbić namiot w jednej z takich kęp i pobyć tam dłużej :)Tygrysiu niestety nie dała Groszkomamie w spokoju pobawić się latawcem i ....Groszkomama jak za starych czasów,gdy Zosia jeszcze miała jakieś 6 kg a nie prawie 13(!!!!),puszczała latawca z Zosią w nosidełku tym razem na plecach!!!!!Śmiem określać się samozwańczą supermamą ;)po tym wyczynie.Dodajmy,że na wrzosowiskach było dość mokro,bo,że stromo to sami zobaczycie po fotkach.
P.S.wiadomość specjalna dla wujka Kamila W. z Olsztyna:Zosia ze świnką podróżuje obecnie wszędzie!!!trafiony prezent!!!! Świnka ma imię-Pipi(nie od pewnej bohaterki powieści dla dzieci,tylko od zosiakowej wersji piggi piggi ).
W niedzielę za to pojechaliśmy puszczać latawce na wrzosowiska.Cudownie tam teraz wszystko wygląda(:P -teraz już chyba po polsku to zdanie brzmi? :) )...wszędzie kwitną wrzosy i jest fioletowo-zielono,nic tylko rozbić namiot w jednej z takich kęp i pobyć tam dłużej :)Tygrysiu niestety nie dała Groszkomamie w spokoju pobawić się latawcem i ....Groszkomama jak za starych czasów,gdy Zosia jeszcze miała jakieś 6 kg a nie prawie 13(!!!!),puszczała latawca z Zosią w nosidełku tym razem na plecach!!!!!Śmiem określać się samozwańczą supermamą ;)po tym wyczynie.Dodajmy,że na wrzosowiskach było dość mokro,bo,że stromo to sami zobaczycie po fotkach.
P.S.wiadomość specjalna dla wujka Kamila W. z Olsztyna:Zosia ze świnką podróżuje obecnie wszędzie!!!trafiony prezent!!!! Świnka ma imię-Pipi(nie od pewnej bohaterki powieści dla dzieci,tylko od zosiakowej wersji piggi piggi ).
16 sierpnia 2008
wakacyjnie opóżnieni....
oj działo się działo Kochani!Dlatego też mamy troszkę poślizgu w naszym groszkoforowym pamiętniku.Ten wpis będzie wpisem w pigułce bo nie mam na razie aż tyle czasu,żeby dokładnie się rozpisywać.Wakacje w Polsce były świetne,tyle wrażeń(głównie dla Zosi),nowych-starych Ludków,miejsc itp.Szkoda,że ten czas tak szybko zleciał...
![]() |
| w Olsztynie |
![]() |
| Marysia & Zosia |
![]() |
| wakacje :) |
![]() |
| krejzi rodzinka :) |
15 sierpnia 2008
dzień wolny czyli kierunek ZOO
Groszkotata miał wolny dzień i odwiedziliśmy zwierzątka z ZOO w Chester :)najpierw musieliśmy odczekać swoje 15 minut w kolejce do kas ...później jednak była już sama radość z przebywania ze wszelkimi stworzeniami małymi i dużymi :D Zosi oczywiście najbardziej podobały się "hłłaaa" czyli lwy,tygrysy,gepardy(mają nowy wybieg i w ogóle to są nowi mieszkańcy naszego zoo) i inne większe kociaki plus "tudu"-słonie,które musieliśmy odwiedzić przynajmniej dwa razy.Przebojem tak jak ostatnim razem okazały się-"pimwi"-pingwiny-nawet z jednym wróciliśmy później do domu i teraz króluje(choć nie mamy pewności czy to pingwin królewski) w naszym salonie :)
Kluseczka przestraszyła się,schowanego w ciemnościach kryjówki,okapi.
Nawet małpy-szympansy były rozmowne i na zawołania Zosiakowe odpowiadały :)
Zosiak sprawdziła też jak to jest być żółwiem ...
14 sierpnia 2008
nowy sąsiad
podczas naszej nieobecności kot Hildy -Magnus przeniósł się do krainy wiecznych łowów.Naszej sąsiadce było bardzo smutno...najlepszym lekarstwem po stracie bliskiego przyjaciela jest znalezienie innej,nowej "duszy" w potrzebie.Tak oto pod numerem 16tym pojawił się 10cio tygodniowy kotek o wdzięcznym imieniu Ambroise (po naszemu Ambroży :) ).Zosia pospieszyła z wizytą powitalną już pierwszego dnia i śmiem twierdzić,że przypadli sobie z Ambrożym do gustu.Nie minęło pięć minut,gdy Kluseczka wolała do kotka"Ambrluuu choććććć"...i nie uwierzycie-kocisko rozumiało i podchodziło w kierunku niej.
4 sierpnia 2008
każdy sobie...
urlop należy się każdemu nawet Groszkorodzicom :)
dlatego też Zosia została pod czułą i baczną opieką Dziadków Z. a my wyprawiliśmy się na Mazury :)towarzystwo dopisało i nawet na pogodę nie możemy narzekać.Co prawda z Groszkomamowego "strzaskania się na mahoń" wyszła tylko lekka opalenizna,ale zawsze to już nie trupio-blady odcień skóry.3 dni wolnego i możliwość odmóżdżenia maksymalnego to było to czego potrzebowaliśmy!!! :)Humory były jak na nieprzymierzając maratonie kabaretowym a kilka zdań-powiedzeń na 100% wejdzie do słownika wyrażeń skrótowych i powszechnych groszkoforom i spółce :)
kilka fotek w ramach poparcia wyżej napisanych słów :D
Ludziska!!!!dzięki wielkie,za te kilka chwil!!!!! Kiedy następny taki wypad????
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





