30 maja 2008

mamowanie w parku ;)

 






wyszły w pole kurki trzy...
 
 












dzieci się bawiły a mamy...napiszę tylko ,że buzie im się nie zamykały ;)
Posted by Picasa


Zosia ma towarzystwo do zabawy,a Groszkomama kompanki do ploteczek :)
po kilku miesiącach z Chester udało nam się zaprzyjażnić z innymi polskimi mamami i od tej pory dość regularnie spotykamy się w parku.Trzeba przyznać,że ze spotkania na spotkanie jest nas coraz więcej :D Oby tak dalej!

26 maja 2008

Marysia i Zosia...spotkanie pierwsze

 
 
 
Londyn został hen za nami...czas na bardzo ważne pierwsze spotkanie!!!Robaczek wybrała się z wizytą do malutkiej(jeszcze;))Marysi i jej rodziców Cioci Gosi i wujka Michała Korników :)
Do tej pory nasza pociecha znała Marysię tylko ze zdjęć no i trzeba było to zmienić!
Nowa kumpelka okazała się niezmiernie interesującą postacią i Zosiak starała się jak tylko umiała zająć nową koleżankę zabawą.Marysia jest Slicznym małym skarbem i większośc dnia upływa jej na uśmiechaniu się do wszystkich i wszystkiego wkoło.A jak się ona śmieje !!!!! :D
Miło spędziliśmy te dwa dni razem i tylko szkoda,że pogoda się nie popisała i zrobiła nam na złość bo lało prawie ciągle!!!Dlatego też śladem po tych odwiedzinach jest tylko kilka zdjęć i niestety na żadnym nie ma Korniczej rodzinki w całośći :(

24 maja 2008

nie ma takiego miejsca Londyn...jest Lądek,Lądek Zdrój

 
zwierzaki strzeżcie się!!!nadchodzę!!!
 









Kluska nad Tamizą ;)
 
 
Posted by Picasa


Londyn czy Lądek w sumie mało ważny szczegół...ważne,że połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i spędziliśmy dwa bardzo krótkie,jednak obfite we wrażenia,dni w stolicy Fajfokloków (Weronka przepraszam za słowotwórstwo;)).Najpierw był obowiązek czyli Groszkomama zarejestrowała się w RCVS i może już prawnie leczyć zwierzaki na Wyspach :)Potem były już tylko przyjemności,żadnych obowiązków i Londyn w pełni swej okazałości...
Spotkaliśmy też znajomych ludzi-no i jednego z nich mamy na fotce-Mateusz zwany Tadkiem (a przez Groszkotatę Tadejrem) nie dosyć,ze umilił nam czas swoim towarzystwem to jeszcze nadał się do dżwigania Zosiowego wózka na schodach...taka londyńska lektyka ;)

18 maja 2008

niedziela z mamą niedziela z tatą

 
 
 










Groszkofory w komplecie :D












Tygrysiu z kaczeńcami
Posted by Picasa

17 maja 2008

Polacy w Chester

 









czterech chłopa i jeden grill..........akcja zakończona sukcesem,mieliśmy gdzie upiec kiełbaski :D

 






Robaczek i nowe koleżanki :)

 








Ania z Kingą (już się polubiły!)

 










ekipa,która została do końca imprezy...
Posted by Picasa

plan był prawie doskonały=>jedziemy na plaże zabieramy grilla i ...mamy szansę poznać naszych rodaków z forum internetowego"Polacy w Chester".Z realizacją było już troszkę inaczej,pogoda postanowiła pokazać,że jest w 100% angielska i od rana w sobotę padało i lało na zmianę :(
Na szczęście Ania z Marcinem zaoferowali miejsce w swoim domu i mimo angielskiej pogody grillowaliśmy!!!
Przy tej okazji chciałam powiedzieć,że Zosia ma w końcu koleżanki w swoim wieku,z czego wszyscy się cieszymy :)
Impreza "zapoznawcza"udała się i następnym razem mamy nadzieję jednak grillować w ciepełku nad morzem.

14 maja 2008

gdzieś na południu Europy...

 
 













tajemniczy ogród i Robaczek-odkrywca :)
 
 
wycieczkowicze w komplecie Posted by Picasa


tak to przynajmniej wygląda...a prawda jest nieco inna :)
PORTMEIRION jest małą osadą na wzór włoski w samym środku górzystej Walii.Pogoda cudowna,słonko świeciło a to dla nas znak,żeby wyruszyć na wycieczkę(a jeszcze jeden baaaardzo ważny czynnik wycieczkogenny-Groszkotata miał dzień wolny!),mieliśmy też miłe towarzystwo w postaci naszej sąsiadki Hildy (tej od herbatki i "angielskiej odmiany ospy")...i tak sobie tam pobyliśmy...było cudownie a naokoło kwitły rododendrony:)Kluska szczęśliwa biegała gdzie tylko ją oczy i nogi poniosły,a w drodze powrotnej oczywiście zasnęła :)

11 maja 2008

stary farmer farmę miał...

 
Zosiak na przyczepie za traktorem...przodowniczka pracy!
 
 
 
Posted by Picasa


w ZOO już byliśmy,przyszła kolej na zwierzęta gospodarskie.Niedzielne ciepłe popołudnie spędziliśmy na farmie.Zosia była w siódmym niebie-tyyyyle zwierzątek,krówki,owieczki,świnki,koniki a do tego jeszcze kaczki,kury,jeden bardzo otyły labrador,króliki,świnki morskie i ptaki drapieżne...ojoj co się działo!Kluska nie mogła przez chwilę w jednym miejscu ustać,wciąż biegała od jednych zagród do drugich.Muszę przyznać,że jest bardzo grzeczna i nie rzuca się na zwierzaki tylko grzecznie podchodzi,ogląda,czasami pogłaszcze czy nawet da buziaczka :)
A swoją drogą jest to bardzo fajny pomysł na podreperowanie budżetu takiego gospodarstwa-ludzi mnóstwo,dzieciaki mają szansę zobaczyć (czasami po raz pierwszy w życiu) żywe krówki i inne zwierzęta gospodarskie,a przy okazji takiemu wyjazdowi towarzyszy uświadamianie ludzi o co właściwie chodzi w prowadzeniu gospodarstwa i skąd się bierze mleko w sklepie:P
Może kiedyś i w Polsce będą takie miejsca.My możemy powiedzieć jedno-super spędziliśmy czas,na a Robaczek była tak szczęśliwa i zarazem zmęczona,że drogę powrotną przespała :)

7 maja 2008

siedmiomilowe buty

 
 
 
 
Posted by Picasa

majowe popołudnie w parku...siedzimy(my staruchy,bo Kluska biega i szaleje nieustannie),fajnie jest,słonko świeci po prostu żyć nie umierać tak to lubimy odpoczywać:)
większość popołudnia Zosiak spędził biegając boso po świeżo skoszonej trawie,w pewnym momencie nasza pociecha zapragnęła jednak nałożyć coś na nogi i ...wybrała sobie w tym celu tatowe sandały... to,że kilka numerów za duże nie stanowiło żadnej przeszkody aby w nich chodzić :)
na szczęście dla Taty zgodziła się zamienić i w drodze powrotnej miała już swoje buciki

5 maja 2008

majówka

 
wujek Ogór & ciotka Madzia
 










buziaczki dla Stefcia :)
 









Robaczek zjada pierwsze w życiu lody....dzięki Ciocia :)
 

Zosiak mimo braku koca piknikowego postanowiła chwilkę odpocząć na ...chodniku :>
Posted by Picasa


nadszedł MAJ !!!! koniec z siedzeniem w domu czas ruszyć gdzie oczy poniosą....czyli wybraliśmy się do Wujostwa Ogórów i ulubionego koteczka Stefana,do Yorku...kiedyś sami tam mieszkaliśmy a teraz lubimy wracać :)
pogoda majówkowa za bardzo nie była,ciągle w powietrzu wisiała burza a powietrze było ciężkie jak stado hipopotanów co najmniej...
co tam pogoda!nic nam nie było w stanie zepsuć dobrego nastroju :)
a Kluska mogła nacieszyć się towarzystwem Stefcia :D
teraz czekamy na Wujka,Ciotkę i Stefka u nas!!!!