Wyobraźnia naszego malucha nie zna granic.Nawet nie zadawaliśmy sobie sprawy z tego,jak wiele informacji przetwarzają szare komórki Zosiaka i jaki może być tego efekt.Teraz już powoli odkrywamy tajniki działania niesamowitego oprogramowania pod hasłem "mózg Zosi".
Ostatnio namiętnie bawimy się w Kopciuszka,a czasami nawet w Kopciucha-"ja będę Kopciuszkiem a ty będziesz księciem, mam piękna suknię i tofelki ze złotą klamerką" po jakimś czasie następuje zamiana ról i Groszkomama jest postacią żeńską dramatu ;)
Kolejną zabawą jest "maryjka"....udajemy,że Zosia jest Maryją a mnie zazwyczaj przypada rola małego Jezuska...nieodłącznym elementem tego przedstawienia jest zakładanie na głowę milusiego kocyka (różowego) no i wtedy już można być świętą rodziną na miarę czasów
;) Groszkotacie przypada zaszczytna funkcja małego Jezuska lub Jezusa czyli w rozumieniu naszej pociechy św.Józefa.
Na koniec jeszcze zabawa w naleśnika.....należy dziecię zawinąć w koc, szal, obrus-cokolwiek długiego i ciasnego a następnie udajemy,że naleśnika przerzucamy na patelnię, smażymy (szczypiemy) a później zajadamy.Można bawić się w naleśnika w terenie i wtedy najlepiej jest turlać "dziecio-naleśnika" po zboczu pagórka-taki wariant naleśnikowania przetrenowaliśmy z ciocią Karolą-było rewelacyjnie!
Najważniejsze, żeby się dobrze bawić!!