20 marca 2009

śpiąca artystka

Dzieci mają tę niesamowitą zdolność zasypiania wszędzie...a nam się wydawało,że Zosia już jest "taaaaaaaka" duża i jej takie nagłe popadanie w sen nie dotyczy a tu proszę->...siedziała sobie grzecznie zajęta lepieniem z "pleja" co chwilę wygłaszając jakieś komentarze do tego,co w obecnej chwili tworzy i nagle...zapadła cisza a głowa naszej artystki zaczęła opadać :)

 
 
 
Posted by Picasa

15 marca 2009

o krok od Irlandii

piękna wiosenna pogoda więc Groszkofory na wycieczce :)
Tyle nam mówiono o pięknie okolic,w jakich teraz mieszkamy,że teraz gdy tylko nadarzy się okazja sprawdzamy w praktyce te opinie.Sobota upłynęła nam na spacerze na Holly Island czyli ostatnim przyczółku przed Irlandią.Wiało niesamowicie!!!!Zosiak musiała z względów bezpieczeństwa większość wycieczki przesiedzieć u Groszkotaty na plecach w nosidle ale i tak jej się podobało.Klify,słońce,wiatrrrrrrrrrrrr,latarnia morska,skrzeczące niemiłosiernie mewy...idealne miejsce i czas na odpoczynek po ciężkiej pracy w tygodniu.
Najśmieszniejsze jest to,że w pewnym momencie operator komórkowy powitał nas smsowo w Irlandii informując,iż roaming mamy włączony...nie wiedzieliśmy,że umknęło nam te kilkaset kilometrów przepłyniętych wpław na Szmaragdową Wyspę ;)
 
 
 
 
Posted by Picasa

9 marca 2009

nocowanie

Wszyscy stali bywalcy naszego pamiętnika wiedzą,że Zosia w Chester ma grono bliskich kumpelek,do których teraz bardzo jej po przeprowadzce tęskno.Na szczęście nie mieszkamy na końcu świata(jak się niektórym wydaje ;) ) i można do nas przyjechać w odwiedziny.W miniony weekend zawitali u nas Ania z Marcinem i ich dwie córeczki-Zosi "koleźianki" (jak to Groszkomama mówiła gdy była bardzo mała)-Kinga i Ewa.Dziewczynki w końcu mogły się sobą nacieszyć i razem wybawić.Oczywiście największą arakcją było samo nocowanie i na wyraźną prośbę Kingi spały z Zosią obok siebie.Zosiak w jej łóżeczku a Kinga na materacu obok...usypianie zajęło co prawda dłużej niż zwykle ale w końcu obie usnęły :)To było pierwsze wspólne nocowanie w Kluseczkowym życiu bo do tej pory niestety nie dało rady,żeby ktokolwiek z dziecięcych gości zasnął w tym samym czasie i tym samym pokoju co Zosiak.Brawo Dziewczynki!!!
Rano był ciąg dalszy zabaw i harcy,a nawet mała wycieczka krajoznawcza mimo niesprzyjającej aury.Pogoda była złośliwa!!!Wiało i padało jak byliśmy nad morzem a po naszym powrocie do domu zrobiło siępiękne popołudnie! Pogoda zmienną jest ;)

 
 
 
 
Posted by Picasa

 
 
 
 
Posted by Picasa

4 marca 2009

wiosna-zima,wodospad i pierwszy Zosiakowy bałwan :)

Budzi się człowiek rano,wstaje,wygląda za okno a tu niespodzianka-ŚNIEG !!!! Zanim spałaszowaliśmy śniadanko po śniegu było już tylko wspomnienie i z ogródkowego lepienia bałwana nic nie wyszło :( Zosiak jednak baaaaaardzo chciał śniegowego stwora stworzyć,a że Groszkorodzice dziecku starają się nawet najmniejsze marzenia spełniać,to pojechaliśmy tam,gdzie śnieg jeszcze był.Do parku Snowdonii.Przy okazji zajechaliśmy zobaczyć wodospad Swallow i pewnie jeszcze nie raz tam wrócimy bo bardzo nam to miejsce do gustu przypadło :)

 
 
 




























Zosia,groszkomama plus mama bałwanek,tatuś bałwanek i malutki bałwanek :)
 
Posted by Picasa

1 marca 2009

llanddwyn island

Pierwszy marca,święto narodowe Walijczyków,dzień świętego Davida,patrona Walii.Wszędzie można spotkać ludzi z przypiętymi do ubrań kwiatami żonkili-symbol Walii.Nawet ksiądz na mszy w naszym miasteczku miał żonkila wpiętego w ornat :)
Piękny dzień....wybraliśmy się celem eksploracji nad morze...i nawet nie spodziewaliśmy się,że będzie aż tak ładnie.Słońce,wiatr,dość ciepła wiosenna pogoda i dobre towarzystwo...czego więcej można chcieć od życia???? nam to wystarczy w zupełności!!!!
Miejsce,w którym byliśmy nazywa się Llanddwyn Island a po Walijsku Ynys Llanddwyn czyli jak by to ktoś próbował jakoś spolszczyć to mniej więcej wyjdzie tak:wyspa kościoła świętej Dwynwen.(prawda,że język walijski jest prosty :))Święta ta jest walijską odpowiedniczką św.Walentego czyli patronką zakochanych.Na wyspie znajdują się ruiny kaplicy ku jej czci,ponieważ po jej śmierci około V wieku miejsce to stało się celem pielgrzymek wielu ludzi.Ruiny datowane są na ok.XVI w i mają być w miejscu,gdzie rzeczywiście była pustelnia tej świętej.

Miejsce jest baaaaaaaaardzo malownicze i z pewnością jeszcze nie jeden raz tam wrócimy.
A gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego zakątka świata to zapraszamy do lektury o tu! o tu!


na sam koniec jeszcze dodam,że oczywiście najdzielniejszą osoba na wycieczce była Zosia i na nasze oko to przemierzyła na własnych małych nóżkach jakieś trzy a może nawet cztery kilometry!!!!




 
 
 
 
Posted by Picasa
 
 
 
Posted by Picasa