Ponad 2 godizny rodzinnego zbierania,Zosia chodzaca od jednej osoby do drugiej z prosba o dosypanie jej jagodek bo juz prawie nic nie ma,usmarowane buzie i rece-to super pomyslna spedzenie sobotniego przedpoludnia.Do tego jeszcze mile towarzystwo Kasi i Mirka a pozniej w domu praca zespolowa w produkcji pierogow i jagodzianek.Takie sa nasze dzisiejsze zdobycze.Jak dobrze,ze Angole nie znaja sie na jagodach i ich wcale nie zbieraja-bedzie wiecej dla nas.Bo juz planujemy kolejny wypad zbieraczy :)
mniam mniam....









