tuż po desancie...
może tu gdzieś są zwierzątka...?
nie ma zwierzątek...?!?
lądowanie w Normandii to pestka w porównaniu z tym co zrobiła Kluska....
chcieliśmy kulturalnie zabrać dziecko sztuk jeden na spacer po plaży a okazało się,że nasza latorośl ma inne zdanie na temat "spacerowania"...większość czasu spędziła na tarzaniu się w wilgotnym piachu i próbie zakopania/okopania się na wydmach :)
wszelkie perswazje na ażeby jednak iść ciągle iść choćby w stronę słońca ucięte zostały ostentacyjnym obróceniem się Zosiaka w stronę najnowszej dziury w plaży...

4 komentarze:
no to widzę, że rzeczywiście Dzieciaki nam się telepatycznie porozumiewają ze sobą;) Franio na plaży też nie mógł się nacieszyć taką wieelką piaskownicą! A tu u Zosi jeszcze lepiej - od razu błotko! Miodzio!
podobno dzieci dzielimy na te"Czyste" i te "Szczęśliwe"
stanowczo Zosiak do tych szczęśliwych należy!!!!
a w ogóle to co to za pomysły żeby spacerować? zamiast kopać w ziemi lub budować zamki z piasku (które to zamki Zosilla mogłaby zburzyć doszczętnie) to oni łazić chcą...pffft
niedługo będziecie musieli kupić zestaw plażowy - wiaderko + łopatka, niech się dziecko tarza :>
Ciocia Bożena
Prześlij komentarz