Oczywiscie byl tort,goscie i mnostwo uciechy. Najwieksza chyba w momencie ciagniecia losow przez Jubilata. Czterokrotnie wybral kieliszek....na pocieszenie dla zatroskanych trzezwoscia w narodzie polskim dodam, ze za piatym razem wyciagnal tez dlugopis :)
Zosia mimo calego zrozumienia istoty swiat Wielkiej Nocy ,wracajac ze swiecenia pokarmow twardo spiewala koledy i kazala sobie wtorowac. Duch Bozego Narodzenia nie ginie :)
Smingus Dyngus zastal wujostwo Ogorow prysznicem zgotowanym przez Kluseczke w towarzystwie Groszkotaty. Za rok pewnie w ruch pojda wiadra z woda a nie tylko butelka.







1 komentarz:
Musze przyznac ze z nadmiaru zdarzen badz zmeczenia to polewanie woda mi umknelo...(?!?!?!) Ale za rok to juz Patyk bedzie szlal z pistoletem na wode!!! Ha
Prześlij komentarz