Nie byle jakie zwierzątko bo maleńkie jagniątko(a co innego można mieć jak się mieszka w kraju owiec?).A było to tak...wybraliśmy się z babcią Hanią i Kasią na pole do Groszkotatowego kolegi z pracy żeby zobaczyć jego owieczki i kucyki.Udało nam się je nakarmić mlekiem i oczywiście pogłaskać i przytulać do woli.Gdy tak rozkoszowaliśmy się towarzystwem maluchów przyjechał ich właściciel i na pytanie Zosiaka czy może jedną owieczkę zabrać do domku powiedział,że ma sobie którąś wybrać i może do niej zawsze przyjeżdżać i to jest jej owieczka i jak chce to Dylan będize się nią pod Zosi nieobecność opiekować.Kluseczka zgodziła się na taki układ i od tej pory jest posiadaczką Kitunii bo tak maluszkowi dała na imię.Zaprzyjaźniła się też z kucykiem i jeśli on się z Zosią oswoi to może będzie mogła sobie na nim pojeździć na oklep.Ale będzie frajda!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz