19 listopada 2009

ucho nie-Van Gogha -opowieść pełna grozy !!!!!!!!!!!

masz Dziecia masz pełne ręce roboty :) niby nic nowego a jednak...

siedzi sobie Groszkomama na łóżku pochłonięta na wpół lekturą "średniokulturalną",Zosiak bawi się nieopodal i.....chwilę później po dość dramatycznym telefonie do Groszkotaty pędzimy na izbę przyjęć! Wcale nie tak od razu do tego szpitala bo najpierw do taty do pracy po auto z fotelikiem (na tylnym siedzeniu dość głośno płaczące ranne dziecko,które powtarza,że nie jest bezpieczna bo nie ma jej fotelika!-to się nazywa wychowanie do bezpiecznej jazdy samochodem!).Po szybkiej wymianie już po kwadransie z dość czerwoną okolicą prawego ucha i zapłakaną Zosią udało nam się zgłosić na pogotowie.Brytyjczycy na wszystko mają czas i przyjęto nas po jakiś 10 minutach (na szczęście nie było to zagrożenie życia).Pani pielęgniarka ucho obejrzała dała kompres i kazała czekać w poczekalni na wezwanie.
Zosiak już niewyjąca dała przeczytać sobie książeczkę i grzecznie bawiła się szpitalnymi zabawkami.Lekarz obejrzał ucho,stwierdził,że nadaje się do sklejenia i kazał poczekać na następną pielęgniarkę.Siostra przyszła z misiem i zabrała nas do dziecięcego pokoju zabiegowego.Zosia była dzielna i dała sobie oczyścić ranę,założyć mikropory i skleić ucho.Na koniec siostra chciała podarować Zosiakowi misia ale nasz Dzieć grzecznie powiedziała,że nie chce i ma on zostać dla innych dzieci.
I tak po godzinie w szpitalu wróciłyśmy do domu ze sklejonym uchem :)

Do wiadomości zainteresowanych podaję,że stopień przecięcia ucha był nie taki straszny-jakiś centymetr długości i mamy nadzieję,że obejdzie się bez blizny :)

A z takich ciekawostek co się dzieje gdy na Wyspach trafisz z dzieckiem na pogotowie to tylko dodam,że powiadomieni o tej naszej wizycie zostali :lekarz prowadzący (GP),pielęgniarka środowiskowa (health visitor) i przedszkole Zosiakowe.Wszystko w ramach ochrony dzieci przed przemocą domową.

5 komentarzy:

Unknown pisze...

Van Gogh lewe - Zoska prawe. Zachowajcie jej rysunki moze beda pozniej cos warte :):):)

Anonimowy pisze...

o jejku jejku, nie zgladalyśmy tutaj jakis czas a tu proszę ile ciekawostek! ale ta ostatnia to dopiero trzyma czytelnika w napieciu! czym to ucho było przeciete??? biedna Zosia..no i biedna mama..nie zazdroszczę nerwów..Ściskamy Zosię mocno i życzymy szybkiego powrotu ucha do zdrowia! Buziaki, Iwona&Gabrysia

ciocia Karola pisze...

no to ja sprzedam wersje wydarzeń, którą przekazała mi babcia Hania wczoraj przez telefon w dość późnych godzinach nocnych: " Zosia spadła z łóżka ( dodam,że babcia Hania jakieś 2 dni wcześniej mówiła mi że Zosi rodzice kupili jej nowe łóżko takie dla dużych dzieci i chyba jest to łóżko piętrowe. Nie muszę więc dodawać, że od razu pomyślałam o upadku z piętrowego łóżka), ma zszytą głowę i musiała być w szpitalu". Po takiej historyjce pół nocy nie spałam bo się martwiłam i zastanawiałam, że biedne dziecko będzie miało traumę i nie będzie chciało spać na piętrusie itd. Rano dziadek Kuba przedstawił mi przybliżoną dużo bardziej do oryginału historię a później uzyskałam info u źródła czyli moje siostry zwanej tu Groszkomamą. To jest właśnie przykład jak powstaje tzw. szum informacyjny.
Proszę o zdjęcie Zosi ze sklejonym uchem.
Całuje mocno i mam nadzieję, że nie wpłynie to na jej słuch gdyby chciała zostać sławnym muzykiem, dyrygentem lub kompozytorem. Choć historia pokazuje, że i geniusze byli głusi...

Weronka pisze...

... a tak właśnie dzisiaj zastanawialiśmy się kiedy kupić Franiowi antresolę ... hmmm ... .
ale w spadaniu z łóżek piętrowych to chyba nie ma ram wiekowych kiedy się to nie dzieje, ... nawet 10 latki są w tym dobre! Buziaki dla Dzielnej Dzielnej Skoczki i Twardzielki GroszkoMamy!

jimagine pisze...

dementuje,wiadomosc o spadku z wysokosci naszej pociechy.zosia spadla z "loza malzenskiego" w wysokosci 40 cm nad podlaga :)
Babcia Hania jest najlepsza w przekazywaniu wiesci!!!!!!