majowe popołudnie w parku...siedzimy(my staruchy,bo Kluska biega i szaleje nieustannie),fajnie jest,słonko świeci po prostu żyć nie umierać tak to lubimy odpoczywać:)
większość popołudnia Zosiak spędził biegając boso po świeżo skoszonej trawie,w pewnym momencie nasza pociecha zapragnęła jednak nałożyć coś na nogi i ...wybrała sobie w tym celu tatowe sandały... to,że kilka numerów za duże nie stanowiło żadnej przeszkody aby w nich chodzić :)
na szczęście dla Taty zgodziła się zamienić i w drodze powrotnej miała już swoje buciki

4 komentarze:
Zosia, Jak gustujesz w kajakach to musisz pogadać z Wujkiem Michałem, na pewno Ci pożyczy!Wujek Michał ma rozmiar 47!
Janka! Zapuściłaś włosy, ale Ci fajnie, Rudzielcu!;)można by się w końcu kiedyś zgadać na skype .... .A wiesz że byłam u Twoich Staruszków?:)))
coś muszę jeszcze od siebie ... ale ta trawa jest nieznośnie zielono brytolska! .... ;)Własnie Janka co z moją Anią z Zielonego Wzgórza? Ha?
Weronka,Dziadki donieśli,żeście ich nawiedzili :)Fajnie!!!
Jak tam będziesz następnym razem to wspomnij o Ani z Zielonego Wzgórza-zapomniałam,że to jest Twoja książka-ale jest na 100% w Gdańsku-przepraszam!!!!
a co do skype-jesteśmy prawie zawsze wieczorami,a i przed południem komputer raczej włączony jest,więc może uda nam się jakoś zgadać :)
Prześlij komentarz