Groszkofory zostały w komplecie sfotografowane ,a mamie Jance katedralne wieże na głowę weszły...
w dobrym towarzystwie czas szybko płynie i nie chcąc go tracić wyruszyliśmy na wycieczki do katedry w Kolonii(dziwni ci Niemcy nazywają ją DOMem?...czy tam ktoś w środku mieszka..?)
a póżniej na dłuuuugi spacer nad Renem w Dusseldorfie-tam w końcu można było dowoli się wyszaleć i biegać i nikt nie krzyczał,że mamy być ostrożni ;)
Lot pod kierunkiem nawigatora Zosi zakończył się szczęśliwym lądowaniem :)A następnego dnia radosnym i czułym powitaniom nie było końca...Wyjawię Wam w sekrecie,że nasza wizyta jest przede wszystkim towarzyska:)Refiner nasz malutki odwiedza bowiem swoją NAJLEPSZą KUMPELKę-Alicię !!! i jej siostrzyczkę Colleen :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz