8 kwietnia 2009

zarzekała się żaba wody...

tak,tytuł posta nie jest przypadkowy :)
Co poniektórzy Krewni i Znajomi Królika czyli Groszkoforów wiedzą,że Groszkomama zawarła z Zosiakiem pewną umowę jak Zosia jeszcze była Groszkiem i bytowała w brzuchu.Był to pakt o nieagresji-Zosia/Groszek była dobra dla Groszkomamy i nie kopała po wątrobie,nerkach i innych równie ważnych narządach wewnętrznych a w zamian za to Groszkorodzice obiecali nie ubierać Dziecka w ubranka koloru różowego.Do tej pory raczej wywiązywaliśmy się z obietnicy a bynajmniej nie kupowaliśmy Zosiakowi różowych części garderoby...cóż stało się-Groszkomama nabyła drogą kupna pierwszą wściekle różową można rzec,rzecz.Zosiak ma nowy RÓŻOWY płaszczyk i uważam,że wygląda w nim prześlicznie...na swoje usprawiedliwienie mam tylko dwa argumenty: 1)nie było innego koloru płaszczyków/kurteczek a dziecko w czymś chodzić musi ;) i 2)tak jej w nim było ładnie,ze nawet fakt "różowatości" materiału mi nie przeszkadzał.
 
Posted by Picasa

3 komentarze:

Weronka pisze...

no ładnie ładnie i kto tu ma tzw. IMPERATYW RÓŻOWEGO - no chyba że NIE Zosia, TYLKO GROSZKOMAMA!!! Ciekawe ciekawe ... czego to się można o dawnej Współlokatorce dowiedzieć po tyyyyluuu latach ;)

Anonimowy pisze...

Nie no...ładnie to tak oszukiwać dziecko?!
Zosiu, tak niestety będzie już zawsze...będą mówili jedno a robili drugie...
NIE DAJ SIĘ! :>
~ciocia Bożena~

jimagine pisze...

no cóż już wiemy,że zawsze Groszkomamam będzie winna ubiorowi Dziecia....ale żeby od razu "imperatyw"???? :( ja się tak nie bawię!Zosiak NAPRAWDĘ wygląda uroczo w swoim płaszczyku...
Ciocia Bożenka niech Dziecia nie podburza....ona (to jest Zosia)też jedno mówi a co innego robi więc chyba jesteśmy kwita,co?