Co poniektórzy Krewni i Znajomi Królika czyli Groszkoforów wiedzą,że Groszkomama zawarła z Zosiakiem pewną umowę jak Zosia jeszcze była Groszkiem i bytowała w brzuchu.Był to pakt o nieagresji-Zosia/Groszek była dobra dla Groszkomamy i nie kopała po wątrobie,nerkach i innych równie ważnych narządach wewnętrznych a w zamian za to Groszkorodzice obiecali nie ubierać Dziecka w ubranka koloru różowego.Do tej pory raczej wywiązywaliśmy się z obietnicy a bynajmniej nie kupowaliśmy Zosiakowi różowych części garderoby...cóż stało się-Groszkomama nabyła drogą kupna pierwszą wściekle różową można rzec,rzecz.Zosiak ma nowy RÓŻOWY płaszczyk i uważam,że wygląda w nim prześlicznie...na swoje usprawiedliwienie mam tylko dwa argumenty: 1)nie było innego koloru płaszczyków/kurteczek a dziecko w czymś chodzić musi ;) i 2)tak jej w nim było ładnie,ze nawet fakt "różowatości" materiału mi nie przeszkadzał.

3 komentarze:
no ładnie ładnie i kto tu ma tzw. IMPERATYW RÓŻOWEGO - no chyba że NIE Zosia, TYLKO GROSZKOMAMA!!! Ciekawe ciekawe ... czego to się można o dawnej Współlokatorce dowiedzieć po tyyyyluuu latach ;)
Nie no...ładnie to tak oszukiwać dziecko?!
Zosiu, tak niestety będzie już zawsze...będą mówili jedno a robili drugie...
NIE DAJ SIĘ! :>
~ciocia Bożena~
no cóż już wiemy,że zawsze Groszkomamam będzie winna ubiorowi Dziecia....ale żeby od razu "imperatyw"???? :( ja się tak nie bawię!Zosiak NAPRAWDĘ wygląda uroczo w swoim płaszczyku...
Ciocia Bożenka niech Dziecia nie podburza....ona (to jest Zosia)też jedno mówi a co innego robi więc chyba jesteśmy kwita,co?
Prześlij komentarz