Hurrrra!!!!!!W końcu znaleźliśmy prawdziwe owoce a nie takie foliowane i to jeszcze w dodatku pokrojone w kawałki i obrane...brrrrr!Byliśmy dziś niedaleko Chester w jednym z tak zwanych farmer shop-czyli czymś pomiędzy sklepem ogrodniczym a naszym zwykłym warzywniakiem :)te Angole to dziwny naród!Jeśli czegoś nie "upolują" w supermarkecie to znaczy,że się nie nadaje do jedzenia-no oczywiście nie wszyscy są tacy i chwała im za to,że się wyróżniają!Nie mniej w owym sklepie można było samemu pobuszować po sadzie i zebrać śliwki i jabłka(na gruszki Groszkomama będzie musiała jeszcze ze dwa tygodnie poczekać bo strasznie zielone i twarde jeszcze są-wiem bo spróbowałam!).Cieszyliśmy się jak dzieci i najpierw przeprowadziliśmy szeroko pojętą degustację owych owoców a chwilę później narwaliśmy śliwek i jabłek do domu :)



teraz ciąg dalszy na zupełnie inny temat :)
Słownik naszej pociechy poszerza się z dnia na dzień.Zagościły w nim nowe słówka i zarazem nowe osoby jak na przykład "wuja" oznaczające jak się każdy domyśl wujka.Wuja występuje w różnych kombinacjach słownych-najczęstszymi są:Bambuuu < :) >,miau
i Kinga,Ewa.Od wczoraj jednak Zosi najlepszym słowem stało się "BASIA"....Żeby nie było,że dorabiamy ideologię do tego co nasze dziecko wyprawia należy dodać,że Kluseczka doskonale wie kto to jest Basia bo wczoraj oglądała zdjęcia z rodzinnej imprezy Krejzoli ;)i właśnie tam ciocię Basię widziała i zapamiętała.Dziś natomiast w kółko i na okrągło powtarzała "Basia,Basia".Gdy zapytaliśmy Zosiaka o co chodzi dodała "auuu" i "tu"...w potocznym tłumaczeniu rozumiemy komunikat przekazany przez Zosię jako:CIOCCIA BASIA MA PRZYJECHAĆ DO NAS DO DOMU DO ZOSI AUTEM :)
nie wiem co na to Ciocia ale...dzieciom się nie odmawia :)
no i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa dotycząca Basi ->popołudniu Kluska pisała list do Cioci,dodam,że była tą czynność pochłonięta do granic możliwości.Postaram się ów list do adresatki niedługo przesłać.Niestety nie mam pojęcia co w nim nadawca zawarł :)
poniżej ciocia Basia z Haneczką
3 komentarze:
Kochana Zosia! Zna się na ludziach ;)
Jestem jej szczególnie wdzięczna i ogromnie wzruszona zważywszy na fakt, że nie łatwo małym dzieciom i tym trochę większym wypowiedzieć imię Basia /może dlatego moja młodsza siostra nadal mówi do mnie i o mnie Bacha ;)/.
Co do reszty to jeśli to ja mam prowadzić ten samochód to jeszcze trochę poczeka na mój przyjazd /btw. pierwszy termin egzaminu praktycznego mam 18 września, ale teoria już zdana :)/, bo nie wiem czy Zosieńka zdaje sobie sprawę, że tam u Was jeżdżą po jakiejś dziwnej stronie ;)A czy przyjazd Ciotki innym środkiem lokomocji zadowoliłby Zośkę?
Poza tym, w związku z małym zboczeniem zawodowym, podejrzewam ,że to "auu" i "tu", oznacza "auu"= "boli" "tu" i stąd ta Ciocia Basia :)oczywiście mogę się mylić.
Pozdrowienia dla Was wszystkich i tysiąc buziaczków dla mojej siostrzenicy Zosieńki.
Basia Basia
dobra...czepiam się...ale czemu wuja występuje w połączeniu z Bambu?! toć ja wujek nie jestem!
ciotka!!!! Zosiak ma tak zwany słowotok i gada co jej się w jej małym mózgu w danej chwili wyklaruje...stąd te dziwne kombinacje słowne :)a nawiasem pisząc tylko ciebie z "imienia" wymienia za każdym razem jak tylko zdjęcie widzi :)
no teraz jeszcze ciocia Basia jest na "tapecie" więc już nie jesteś jedyną :(
buziole od Zosi
Prześlij komentarz