Tyle nam mówiono o pięknie okolic,w jakich teraz mieszkamy,że teraz gdy tylko nadarzy się okazja sprawdzamy w praktyce te opinie.Sobota upłynęła nam na spacerze na Holly Island czyli ostatnim przyczółku przed Irlandią.Wiało niesamowicie!!!!Zosiak musiała z względów bezpieczeństwa większość wycieczki przesiedzieć u Groszkotaty na plecach w nosidle ale i tak jej się podobało.Klify,słońce,wiatrrrrrrrrrrrr,latarnia morska,skrzeczące niemiłosiernie mewy...idealne miejsce i czas na odpoczynek po ciężkiej pracy w tygodniu.
Najśmieszniejsze jest to,że w pewnym momencie operator komórkowy powitał nas smsowo w Irlandii informując,iż roaming mamy włączony...nie wiedzieliśmy,że umknęło nam te kilkaset kilometrów przepłyniętych wpław na Szmaragdową Wyspę ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz